Poradnik domowy dla każdego

0
47

Dom to coś więcej niż ściany i dach nad głową. To miejsce, w którym codziennie zbieramy energię, odpoczywamy, ale i zmagamy się z drobnymi problemami. Czasem to walka z kurzem, czasem z wilgocią, a czasem po prostu szukanie sposobu na lepszy klimat we wnętrzu. Wystarczy mała zmiana, by mieszkanie stało się przytulniejsze i bardziej praktyczne. Nie potrzeba od razu wielkiego remontu. Czasem wystarczy roślina ustawiona w odpowiednim kącie, świeże powietrze wpuszczone przez otwarte okno albo inny układ mebli.

Czy dom może być jednocześnie wygodny, zdrowy i ładny? Jasne, że tak. Właśnie dlatego powstaje ten poradnik – żeby pokazać kilka prostych rozwiązań, które można zastosować bez wydawania fortuny. Od roślin, które same dbają o jakość powietrza, przez wskazówki dotyczące

Rośliny oczyszczające powietrze

Każdy lubi odetchnąć świeżym powietrzem, ale nie zawsze jest to takie proste. W blokach często nie ma jak wpuścić wystarczająco dużo świeżości z zewnątrz. Tu z pomocą przychodzą rośliny doniczkowe oczyszczające powietrze. To nie jest mit – część z nich naprawdę działa jak małe filtry.

Które z nich warto mieć pod ręką? Popularny skrzydłokwiat, choć wygląda delikatnie, potrafi radzić sobie z formaldehydem i benzenem – czyli substancjami, które mogą unosić się w domowym powietrzu choćby z mebli, farb czy wykładzin. Zielistka, nazywana też spider plant, jest jeszcze bardziej wytrzymała. Wystarczy, że postawisz ją na parapecie i praktycznie sama się utrzyma. A do tego dobrze radzi sobie z oczyszczaniem powietrza ze smogu i pyłów.

Kto lubi rośliny o mocnym charakterze, może sięgnąć po sansewierię. To tak zwany język teściowej. Może rosnąć nawet w cieniu, a przy tym filtruje powietrze i produkuje tlen w nocy – co nie jest takie oczywiste u innych gatunków. Dlatego sansewieria świetnie sprawdza się w sypialni.

Warto wspomnieć też o dracenie. Jest mało wymagająca, a przy tym skuteczna w walce z zanieczyszczeniami. Jej różne odmiany potrafią ożywić wnętrze i nadać mu nieco egzotyczny charakter.

Czy trzeba mieć całą dżunglę w domu, żeby poczuć różnicę? Nie. Już kilka roślin rozstawionych w różnych pomieszczeniach potrafi poprawić jakość powietrza i klimat wnętrza. A przy okazji – dodają życia do czterech ścian.

Rośliny trujące dla zwierząt domowych

Zwierzęta w domu to radość, ale też sporo wyzwań. Kto ma kota albo psa, ten wie, że potrafią być niezwykle ciekawskie. A trujące rośliny doniczkowe często kuszą – liść, który zwisa, błyszcząca łodyga albo kwiat, który pachnie intensywnie… Trzeba jednak uważać, bo nie wszystkie są bezpieczne.

Sprawdź także:  Systemy tarasowe Renoplast

Przykład? Skrzydłokwiat, o którym pisałem przed chwilą jako o roślinie oczyszczającej powietrze. Dla ludzi to świetny filtr, ale dla kota czy psa może być problemem. Wystarczy ugryziony liść, a mogą pojawić się wymioty, ślinotok albo biegunka. Podobnie działa diffenbachia. Wygląda pięknie – duże, ozdobne liście – ale kryje w sobie szczawiany wapnia, które wywołują podrażnienia pyska, języka i gardła.

Nie trzeba jednak szukać egzotycznych przykładów. Nawet rośliny znane z ogrodów i wazonów, jak tulipany czy hiacynty, też są zagrożeniem. Ich cebule zawierają toksyny, które po zjedzeniu mogą skończyć się zatruciem.

Koty często interesują się też lilami. A to wyjątkowo niebezpieczne kwiaty – nawet niewielka ilość może uszkodzić nerki u kota. Dlatego jeśli lubisz lilie, lepiej trzymaj je w wazonie tam, gdzie zwierzak nie ma szans się dostać.

Co można zrobić, żeby uniknąć problemów? Najprostsze rozwiązanie to postawienie roślin w miejscach niedostępnych dla pupila. Wysokie półki, zamykane witryny albo specjalne kwietniki wiszące sprawdzają się świetnie. Można też wybierać takie gatunki, które są neutralne dla zwierząt – np. palma areka czy paprocie.

Czy trzeba rezygnować z ulubionych kwiatów? Niekoniecznie. Wystarczy zachować rozsądek. Jeśli wiesz, że twój pies lubi podgryzać wszystko, co zielone, lepiej nie ryzykować. Ale jeśli roślina stoi w miejscu, do którego nie ma dostępu, możesz ją mieć. Najważniejsze, by wiedzieć, które gatunki mogą zaszkodzić.

zapach w dom.jpg

Nieprzyjemny zapach w domu

Zapach to coś, co tworzy atmosferę mieszkania. Można mieć piękne meble, błyszczące podłogi i zadbane rośliny, ale jeśli w powietrzu w domu unosi się nieprzyjemny zapach, smażonej ryby czy śmieci, to od razu psuje wrażenie. I tu nie ma co się oszukiwać – każdy dom ma swoje zapachy. Pytanie tylko, jak sobie z nimi radzić?

Na początek kuchnia. To tu powstaje najwięcej aromatów – tych miłych i tych, które chcielibyśmy jak najszybciej wywietrzyć. Dobrym trikiem jest regularne czyszczenie zlewu i odpływu. Wystarczy soda oczyszczona i ocet – razem tworzą mieszankę, która neutralizuje przykry zapach. A jeśli chcesz, by w kuchni pachniało świeżo, wrzuć do garnka skórki z cytryny czy pomarańczy i zagotuj w wodzie. Efekt? Naturalny odświeżacz.

Sprawdź także:  Montaż pergoli późnym latem – czy to dobry moment na zmianę aranżacji tarasu?

Łazienka też potrafi zaskoczyć zapachem – szczególnie, gdy wilgoć długo się utrzymuje. Tutaj pomaga dobra wentylacja i otwieranie drzwi, żeby powietrze mogło swobodnie krążyć. Mały trik to zawieszenie woreczka z suszoną lawendą albo kilkoma kroplami olejku eterycznego. Działa lepiej niż niejeden sklepowy odświeżacz, a nie jest sztuczny.

Często winne są też tekstylia. Zasłony, dywany, narzuty – chłoną zapachy szybciej, niż nam się wydaje. Regularne pranie albo przynajmniej porządne wywietrzenie potrafi zrobić dużą różnicę. A jeśli ktoś lubi proste sposoby, to wystarczy postawić w pokoju miseczkę z sodą – działa jak naturalny pochłaniacz.

Nieprzyjemny zapach może pojawić się też ze śmietnika. Tu rozwiązanie jest proste: częściej wyrzucać odpady, a kosz myć od środka ciepłą wodą z płynem. Można też wrzucić na dno trochę gazety – wchłonie wilgoć i spowolni powstawanie brzydkiego zapachu.

Czy trzeba od razu inwestować w drogie neutralizatory? Niekoniecznie. Domowe sposoby często działają równie dobrze. A przy okazji są naturalne i tanie.

Kwiaty doniczkowe cieniolubne

Nie każdy kąt w mieszkaniu jest pełen słońca. Czasem mamy okna wychodzące na północ, czasem zacieniony korytarz albo pokój, w którym słońce gości tylko rano. Czy to oznacza, że w takich miejscach trzeba rezygnować z roślin? Wcale nie. Istnieje kwiaty cieniolubne i to całkiemsporo gatunków, które wolą półcień, a wręcz źle znoszą mocne promienie.

Pierwszy przykład to popularna zamiokulkas. Ma grube, błyszczące liście, które potrafią gromadzić wodę. Dzięki temu świetnie radzi sobie tam, gdzie światła jest mało. I co ważne – nie wymaga częstego podlewania. To roślina dla zapominalskich.

Druga to paprocie. Te rośliny od dawna goszczą w domach i nic dziwnego – lubią cień, a do tego wprowadzają klimat lasu. Wystarczy regularnie je zraszać, bo kochają wilgoć. Jeśli ktoś ma łazienkę z oknem, to paproć odnajdzie się tam znakomicie.

W cieniu dobrze czują się też aspidistry, zwane żelaznymi liśćmi. Ta nazwa nie jest przypadkowa – są niezwykle odporne. Nawet jeśli o nich zapomnisz na tydzień czy dwa, nie obrażą się. To jedne z najbardziej wytrzymałych roślin doniczkowych.

Ciekawą propozycją jest też bluszcz. Pnącze, które można prowadzić na kratce, doniczce wiszącej czy półce. Lubi cień i półcień, a przy tym szybko rośnie i daje wrażenie zielonej zasłony.

Sprawdź także:  Ile kosztuje przydomowa oczyszczalnia ścieków i co wpływa na cenę?

Nie można zapomnieć o sansewierii, znanej już z oczyszczania powietrza. Ona również świetnie znosi słabe oświetlenie, więc sprawdzi się w korytarzu albo sypialni z małym oknem.

Czy cieniolubne kwiaty kwitną? Zdarza się, ale częściej zachwycają liśćmi niż kwiatami. To właśnie ich kształt i kolor wprowadzają życie do wnętrza. A co najlepsze – nie musisz martwić się, że w ciemniejszym kącie nic nie urośnie.

Meble na wąski balkon

Wąski balkon w bloku bywa wyzwaniem. Marzy się stolik, dwa fotele i może jeszcze miejsce na rośliny… a tu przestrzeni ledwo na krzesło. Ale to nie znaczy, że taki balkon nie może być wygodny i przytulny. Wystarczy dobrze przemyśleć wybór mebli.

Na początek składane krzesła i stoliki. To rozwiązanie, które ratuje małe przestrzenie. Można je rozłożyć, gdy chcesz usiąść z kawą, a potem złożyć i odstawić pod ścianę. Dzięki temu balkon nie traci funkcjonalności, a nadal jest miejsce, żeby przejść czy wystawić kwiaty.

Drugą opcją są meble wiszące. Brzmi to nietypowo, ale sprawdza się świetnie. Stolik montowany do barierki czy składana półka pod oknem – zajmują minimum miejsca, a dają wygodną powierzchnię. Do tego można dołożyć poduszki na siedziska i już jest klimat kawiarni.

Kto lubi klimat bardziej przytulny, może postawić na ławę ze schowkiem. Wąska skrzynia z poduszką na górze to jednocześnie miejsce do siedzenia i przechowywania. Idealne, gdy balkon pełni też rolę małej komórki na rzeczy sezonowe.

Świetnie sprawdzają się też meble modułowe. Lekkie elementy, które można dowolnie przesuwać i ustawiać, pozwalają dopasować balkon do aktualnych potrzeb. Raz to miejsce na czytanie, raz na spotkanie z kimś przy lampce wina.

Nie można zapomnieć o roślinach. Nawet na wąskim balkonie znajdzie się miejsce na donice wiszące na barierce albo skrzynki pionowe ustawione pod ścianą. One też mogą być częścią aranżacji i sprawić, że całość wygląda bardziej spójnie.

Czy da się na małym balkonie stworzyć kącik, w którym naprawdę miło się siedzi? Oczywiście. Wystarczy odrobina pomysłowości. Nawet metr szerokości może zamienić się w przyjazną przestrzeń, jeśli wybierzesz odpowiednie meble i ustawisz je tak, by wykorzystać każdy centymetr.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here